Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna nr 9 dla dzieci i młodzieży już w swojej nazwie zakłada udzielanie porad, wspieranie klientów, a więc pomaganie. Gdy wczesną wiosną 2009 roku nasza Placówka świętowała Jubileusz 50-lecia, koleżanki Renata Głowińska i Krystyna Poręba wraz z dużym zespołem wspierającym, zorganizowały konkurs zatytułowany „Pomagamy”. Był to konkurs plastyczny, dopuszczający wszelkie techniki artystyczne, adresowany do dzieci z ochockich przedszkoli i uczniów szkół na wszystkich poziomach edukacji. Wpłynęło wiele ciekawych prac malowanych farbami, flamastrami, dziecięcych rysunków wykonanych kredkami, ale też prace przestrzenne z kartonu, skrawków materiału
i piórek. Jury miało nie lada problem, aby wyłonić zwycięzców. Wielu nagrodzonych uczestników odebrało dyplomy i upominki osobiście, na dużej scenie, z rąk Pani Dyrektor Magdaleny Łabuś-Brzezińskiej, podczas jubileuszowych uroczystości 19 marca 2009 r.
W marcu 2021 roku, podczas trwającej pandemii COVID-19, psycholożki Anna Podkowińska-Jakubczyk i Agnieszka Piechota zaproponowały konkurs poetycko-plastyczny pt. „Zdalnie daję radę”.
W tym trudnym czasie dzieci i młodzież miały organizowane nauczanie zdalne. Jednym
to odpowiadało, inni cierpieli z powodu ograniczonych kontaktów z kolegami. Powstało wiele ciekawych prac plastycznych oraz kilkadziesiąt wierszy, których autorami byli głównie uczniowie starszych klas szkół podstawowych. Wymowne stały się słowa napisane przez Mateusza D., wówczas ucznia VII klasy jednej z ochockich podstawówek. Oto fragment wiersza pt. Zdalne nauczanie:
Miało być fajnie, „zostań w domu mówili”,
ale nie do końca wszystko obmyślili.
………………………………………………………
Prezentacje, slajdy, prace, wszystko mamy w sieci,
Nowocześni czy przegrani? Nie wiadomo przecież.
Na szczęście zdalne nauczanie miało swój koniec i uczniowie powrócili do szkół. Nagrody wyróżnionym w konkursie wręczał Naczelnik Wydziału Oświaty i Wychowania Dzielnicy Ochota, p. Krzysztof Grochowski.

Dwa lata później, wiosną 2023 roku, trzyosobowy zespół specjalistów w składzie: Anna Podkowińska- Jakubczyk, Agnieszka Piechota i Agnieszka Tolak ogłosił konkurs poetycko-plastyczny „O przyjaźni myślę, że…” Przedszkolaki tworzyły ciekawe prace rysunkowe, starsze dzieci malowały, ale było też wiele pięknych przemyśleń na temat przyjaźni zawartych w strofach poetyckich. Jury przeżywało wiele wzruszeń, oglądając prace plastyczne i czytając wiersze, ale też niemałe dylematy podczas przyznawania nagród. Uczestnicy konkursu pisali o przyjaźni międzyludzkiej, jak również o przyjaźni z czworonogami. Nie przesadzę, gdy powiem, że dorośli mogą uczyć się od dzieci, co oznaczają słowa: przyjaźń i bezinteresowność.
I jeszcze jeden konkurs dla dzieci i uczniów ochockich szkół, ogłoszony przed wakacjami 2023 roku, zatytułowany „Latarnia morska”. Trwał od 1 czerwca do 31 sierpnia. Jego organizatorki: logopedka Ewa Kreft oraz psycholożki Marta Kępińska i Sylwia Stachowicz zachęciły dzieci do fotografowania podczas podróżowania latarni morskich. Od blisko 18 lat latarnia stanowi logo Poradni i ma swoją istotną symbolikę – wskazuje bezpieczną drogę
do przystani i pomaga w dotarciu do celu. Napłynęły ciekawe zdjęcia z różnych zakątków Polski i nie tylko, które były publikowane na Facebooku. Można też było je oglądać na dużej tablicy w holu Poradni. Wszystkie dzieci zostały nagrodzone za swoje dokonania. Dnia 27.10.2023r. odbyła się gala wręczenia nagród z udziałem Pana Naczelnika Krzysztofa Grochowskiego i nowej Pani Dyrektor Poradni, Mai Maciejewskiej-Jesionek.

W marcu 2025 roku z okazji Europejskiego Dnia Logopedy, który przypada w kalendarzu szóstego dnia miesiąca, został zorganizowany konkurs dla logopedów, pracujących w ochockich placówkach oświatowych. Jego celem było podanie najbardziej oryginalnego terminu logopedycznego. Gala na zakończenie konkursu odbyła się w kwietniu. Wygrał termin „somatognozja”, oznaczający świadomość i znajomość schematu własnego ciała.
A w tym roku mija 500 lat od włączenia Mazowsza do Królestwa Polskiego przez króla Zygmunta I Starego. Nauczyciele i uczniowie z całej Polski brali udział w konkursie „Moja mazowiecka legenda”, tworząc ciekawe filmy i podcasty.
16 czerwca 2026 r. Związek Nauczycielstwa Polskiego, którego reprezentanci są również
w naszej Poradni, ogłosił wyniki XV edycji konkursu literackiego „W cieniu mazowieckich wierzb”.
Tak się składa, że wysłałam wymagane 3 prace i … otrzymałam I miejsce wśród uczestników Okręgu Mazowieckiego ZNP, godnie reprezentując naszą Poradnię. Regulamin przewidywał trzy różne formy literackie, np. opowiadanie, reportaż czy esej. Pozwolę sobie zaprezentować moje opowiadanie zatytułowane „Wyprawa na torfowiska”. Życzę miłej lektury.

„Wyprawa na torfowiska”
Na Ziemi Mazowieckiej każda pora roku jest piękna i potrafi zachwycić. Jeśli ktoś nie boi się wyzwań, może doświadczyć wspaniałych wrażeń, mieć niezwykłe wspomnienia.
Piotr postanowił, że tej jesieni wreszcie wybierze się na Bagno Całowanie. Wiosna i lato minęły nazbyt szybko. Nie zdążył tam pojechać, ale teraz podjął mocne postanowienie,
że zrealizuje swoje odkładane plany.
Nie przypuszczał, że jesień w lesie jest tak piękna. Wyposażony w profesjonalny aparat fotograficzny, lornetkę i zapas kanapek o świcie wybrał się na torfowiska. Słońce dopiero wschodziło i nieśmiało wyjrzało zza niewielkich obłoczków. Pomyślał, że to będzie dobry dzień, bez deszczu i wiatru.
Ścieżka przyrodnicza przez Bagno Całowanie przywitała wędrowca świergotem ptaków, które już rozpoczęły dzień. Wierzbowe zarośla nosiły wyraźne ślady żeru łosi i jeleni. Marzył o tym, żeby stanąć oko w oko z mieszkańcem lasu. Skierował się w stronę ośmiometrowej wieży widokowej. Mech tłumił jego kroki. Rozglądał się uważnie. Wrzosowiska nęciły oczy intensywnym fioletem. Drzewa mieniły się wieloma barwami liści, poczynając od delikatnej żółci poprzez intensywny pomarańcz i brąz, a nawet intensywną purpurę. „Jak w bajce”- szepnął do siebie. W oddali snuła się poranna mgła, która otulała ziemię niczym biały muślin. Nagle leśną ciszę przeszył przejmujący odgłos, jakby ryk drapieżnika. Piotrek zatrzymał się
w pół kroku. „Niedźwiedź?”- przemknęło mu przez myśl. „Nie, tu nie ma niedźwiedzi”. Ryk powtórzył się znów i znów, spotęgowany leśnym echem.
Jeleń, który przyzywa samicę jest zaślepiony, nie widzi, nie słyszy. Piotr miał ogromne szczęście. Szedł pod wiatr. Udało mu się błyskawicznie sforsować szczeble wieży widokowej. Z wysokości mógł przez chwilę obserwować królewskiego zwierza, którego łeb zdobiło dostojne poroże. Zrobił kilka fotek. Po paru minutach jeleń tak nagle, jak się pojawił, pognał w głąb lasu.
Nastąpiła przejmująca cisza, przerywana delikatnym szelestem liści. Z oddali niosło się miarowe pukanie dzięcioła. Bardzo ostrożnie zaczął iść w stronę gęstych krzaków olszyny.
W błocie zobaczył ślady racic. Co to? Zbyt duże na sarnę. Usłyszał wyraźny szelest.
Na moment przystanął, ale wkrótce zaczął się skradać. Widok przerósł jego najśmielsze oczekiwania. Za ścianą krzewów zobaczył łosie. Dwie dorodne klępy i młodziak szukały jakiegoś pożywienia. Chłopak zamarł w bezruchu, podobnie zwierzęta. Był tak blisko,
że poczuł ich zapach. Przypomniał sobie o aparacie fotograficznym i… Łosie zdecydowały się na szybki odwrót. Nie zdążył uwiecznić poczciwej mordy i pięknych oczu łosiej mamy, ale coś jednak w kadrze zostało. Będzie miał dowód na to, że nie zmyśla. Podekscytowany nieoczekiwanym spotkaniem, ruszył w głąb lasu.
Słońce było już dość wysoko i w niezwykły sposób podkreślało koloryt drzew. Piotrek pomyślał, że skoro natknął się na jelenia i łosie, to może jeszcze będzie miał kolejne niecodzienne spotkanie. W tej okolice żyją przecież sarny, dziki, lisy i bobry oraz ciekawy ssak wodny – rzęsorek rzeczek, który przypomina nieco nornicę. Bociana czarnego nie ma szansy zobaczyć, bo to „wędrowiec” i odleciał do ciepłych krajów na początku września.
Chłopak kontynuował wyprawę, kierując się na sąsiednią wydmę Pękatkę. Słyszał,
że archeolodzy znaleźli tu narzędzia i groty strzał łowców reniferów sprzed ponad 12 tysięcy lat.
Gdy wreszcie znalazł kawałek suchego podłoża, rozłożył turystyczną folię i wydobył
z plecaka kanapki z „suchą krakowską”. Uśmiechnął się do własnych myśli – „krakowska
na Mazowszu” brzmi trochę ironicznie.
Postanowił, że wróci tu na wiosnę i przejdzie w głąb bagien, gdzie prowadzą drewniane kładki. Może pójdzie też zielonym szlakiem przez Goździkowe Bagno. Przecież Ziemia Mazowiecka urzeknie swym tajemniczym pięknem każdego wędrowca!
Maria Saternus-Maj
Czerwiec 2026 r.


